Bosymi stopami dotyka się ziemi i nieba - [ Psychoterapia dr Krupa ]

Przejdź do treści

Menu główne:

Bosymi stopami dotyka się ziemi i nieba

Elżbieta Pietrucha
Grzegorz Krupa

Bosymi stopami dotyka się ziemi i nieba

Najlepszą zachętą do przeczytania wydanych właśnie Dziejów Czudca mógłby być spacer wraz z jego autorami do czasów oraz miejsc opisanych na kartach książki. Domaga się on uruchomienia pokładów wyobraźni i wrażliwości, gdyż to właśnie perspektywa patrzenia i odczuwania buduje dzieło i decyduje o jego odbiorze. Wyruszamy więc na ten przedziwny spacer. Przewodniczką będzie nam współautorka Dziejów..., Anna Oliwińska-Wacko. Jako mapę zabieramy trzy tomiki jej wierszy: Codzienność (1999), Taki los (2000) oraz Słowa dla Matki (2007). Powstanie w ten sposób nie tylko poetycki opis świata, miasteczka, domu, ale także osobisty portret Poetki, która w tym świecie mieszka i próbuje go opisywać.

1. Oswojony świat pięknieje

To właśnie Tutaj Poetka jest naprawdę u siebie. Wędruje ulicami, drogami, ścieżkami. Spaceruje po łąkach, tonie w kwiatach, trawach, zbożach. Dotyka i zbiera dojrzałe korale jarzębiny, głóg, dziką różę, owoce, zioła, żołędzie znalezione na ścieżce. Brodzi po chłodnych kamieniach strumienia (Matka Boża Kwietna, Jesienny różaniec). Wrażliwe spojrzenie chłonie jeszcze zieleń wzgórz, barwy tęczy wylegującej się na łąkach i ziemi, która zakwita z deszczem (Ojczyzna). Głebokie doznania zanurzenia w otaczającej rzeczywistości, to także dotyki paproci pokrytych pajęczynami skąpanymi w porannej rosie (Wielki Las) albo nieśmiałe uchylanie wiosennej furtki, by zachwycić się wszystkimi kolorami tulipanów i gwizdami szpaków w koronie jabłoni (Odchodzenie). Nie mamy wątpliwości, że jest to dotyk świata rozpisany na miejsca, które można odnaleźć na mapie małej ojczyzny: Wielki Las, Góra Zamkowa, zapomniany dwór, kościół pełen wysłuchanych modlitw i uśmiechu Maryi, pochylone stare domy, stare kapliczki przy drodze i w polu z małymi okienkami i malowidłami zatartymi przez czas, czyli wszystkie te miejsca, które się kocha bez pytania o przyczynę (Portrety w sercu zapisane).

Spacer z Poetką drogami jej świata prowadzi nie tylko przez oswojone miejsca, ale i czasy zatrzymane we wspomnieniach i pożółkłych czarnobiałych fotografiach. To pamięć święta, która trwa, ocala i nie pozwala zapomnieć. Poprzez szelest dojrzałych zbóż, śpiew wesołych kłosów i pieszczotę ścierniska odkrywa przed nami porę żniw oraz piękno i trud dawnej pracy na wsi, odbitej o zachodzie słońca w białej koszuli żniwiarza (Wspomnienie lata). Pojawią się furmanki, których stukot przechowuje pamięć bruku na czudeckim rynku, a wokoło małe sklepiki pełne tajemnic, w końcu koślawy autobus i lody w wafelkach o smaku dzieciństwa (Jak kamień w wodę).

Poetycki opis świata, miasteczka, domu, ale także osobisty portret Poetki, która w tym świecie mieszka i próbuje go opisywać.

W takim świecie buduje się Dom. W tym Domu niewiele jest jednak przedmiotów i codziennych sprzętów. Stół nakryty zapachem wigilii, stary zegar, pantofel w kącie, zagubiony guzik, parę wierszy, ważny list. Na strychu stara skrzynia, a w niej okruchy pozbierane na życiowych ścieżkach (Skrzynia). Nie te sprzęty są jednak tutaj najważniejsze. To Dom, w którym pachnie mlekiem, cytryną, perfumami (Zapachy). Wypełniony przedziwnym oczekiwaniem: na wiosnę, na powrót ojca, na szczęśliwy koniec smutnej historii. W zaciszu Domu jest dobroć, wrażliwość, tkliwe zbieranie drobiazgów, które przeobrażają się nagle w cud codzienności. Po prostu Cały Świat Maleńki Jak Łza (Bajka o łzie). Dom to jednak przede wszystkim miejsce narodzin matki i jej dzieci. To właśnie Matka jest początkiem i światłem (Narodziny); Matka miłośniczka życia / zakochana w biciu serca / Dotyk Boga w człowieku (...) Codziennie odkrywa / nowe nieznane światy / w oczach dzieci (Dorastanie). Wspomniany wiersz stanowi piękny opis naturalnego rytmu patrzenia na dorastające dzieci, kiedy czasem nie nadąża się za postępującymi zmianami, a pośpiech codzienności i tak nie potrafi zatrzeć tkliwych wspomnień. O tym również dobrze wie Poetka – Matka Trójki Dzieci.

Dopiero z perspektywy Domu okoliczny świat może dać się w pełni oswoić. Już nie trzeba lękliwie siać własnych marzeń w przydomowych doniczkach, ale można wreszcie poczuć się w tym świecie wolnym, bezpiecznym i zadomowionym. Poetka, jakby siedząc na werandzie własnego domu i z zielonego kubka popijając herbatę z malinowym sokiem wyznaje: Nie będę już na wiosnę / Siać marzeń do doniczek / Ale oswoję Słońce / Deszcz, Wiatr, Krzyk i Ciszę (Pora). To właśnie z okna własnego Domu, rzucając spojrzenie aż po kres horyzontu, obejmując myślą cały wszechświat, zdaje się mówić: Właśnie Tutaj jesteśmy. I niekoniecznie bez szans (Jesteśmy).

2. Uzdrawiający dotyk ziemi

Co stanowi klucz do odczytania wierszy Anny Oliwińskiej-Wacko? Być może jednym z takich kluczy jest pojawiający się często w jej poezji motyw bosych stóp,  stanowiący metaforę kobiecego dotyku świata. W wierszu Czekanie na głos Poetka wyznaje: Idę (...) / Milczę (...) / Bosymi stopami / wchodzę w szept strumienia / w kształcie kamieni / czuję bicie jego serca. To właśnie owa zmysłowa percepcja otaczającej rzeczywistości sprawia, że Kobieta-Poetka czuje w sposób namacalny, czasem nieco dotkliwy, prawdę świata i człowieka. Ta jej niezwykła percepcja stanowi symbol obcowania ze światem za pomocą wszystkich zmysłów kobiecości. Namacalnie: dotykiem czułej dłoni, bosych stóp, nagiej duszy.

Czego doświadczają zmysły? Nagości ziemi, jej szorstkiej pieszczoty, radosnego łaskotania, czułości soczystej zieleni traw, cichego oddechu duszy kosmosu, bezpośredniej obecności i zarazem chwilowości bycia tu i teraz, w końcu błogości odczuwania. Dzięki temu Poetka poznaje i namacalnie doświadcza prawdy dotyku oraz realnego świata. Ona już wie, że: Jest, daje się dotknąć, istnieje. Wówczas uruchamiają się wszystkie zmysłowe receptory świata w ciele i duszy kobiety. Ileż wewnętrznej pogody, radości odczuwania, a zarazem zgody na dotkliwość świata, a nawet ranliwości, jest w stwierdzeniu: ścierniska kłują nieostrożne stopy (Matka Boża Kwietna).

Klucz do odczytania wierszy Oliwińskiej-Wacko stanowi pojawiający się w jej poezji motyw bosych stóp, stanowiący metaforę kobiecego dotyku świata.

Efektem dotyku ziemi są nie tylko pisane wiersze. To przede wszystkim pojawiające się nagle i na krótko przebłyski nieba, poczucie jedności z wszechświatem. Poetka, mająca odwagę zanurzyć się bez reszty w cudzie przyrody, pisze: Brodzę wśród dźwięków i dotyków / Traw szczęśliwych zielenią i rosą / Nad wzgórzem drzewa oddychają spokojem / Śmiało dosięgam gwiazd / Powtarzam stare słowa jak zaklęcia / Otwierające drzwi nieba (Wieczorne zaklęcia). Wydaje się jednak, że tak bardzo obecna w wierszach Oliwińskiej-Wacko, zmysłowa percepcja świata bardziej jest pragnieniem i wyczekiwaniem niż realnym spełnieniem. Czego wyczekują wiersze czudeckiej poetki? Może jest to: Czekanie / Na kasamitną nadzieję / Słów utkanych z mgły i słońca (Zwierciadło zmierzchu)? W wierszu Czekanie autorka szczerze wyznaje: Jestem czekaniem (...) / Zmoczyłam już całe stopy / Od tej wędrówki czekania / Od świtu do koncertów / Od kamienia do serca.

Chociaż w smutnej perspektywie ostatecznego rozstania Poetka stwierdza: Ciało jest bez szans... (Pożegnanie), to jednak w jej poezji nie ma jakiegokolwiek echa neomanichejskiej deprecjacji ziemi i ciała. Wydaje się raczej, że dotykanie bosymi stopami ziemi i nieba ma moc uzdrawiającą. To dotyk, który: Zapamiętuje kształt wszystkich kroków / Wśród niepokoju drobin ziemi (Droga leśna); Dotknął i uleczył / Posiada moc (...) / Dotyka chorych dusz / skleja ich popękane brzegi / Przywraca biel spojrzeń i myśli (Dotyk). A zatem możemy śmiało powiedzieć, że doświadczenie dotyku ziemi budzi w człowieku albo jedynie przywraca zagubiony prześwit nieba. Jak pisze Poetka: Odgłosy nieba / szukają drogi / do twarzy / do rąk / do serca (Odgłosy nieba) i pewnie droga ta wiedzie przez pokorne doświadczenie ziemi oraz tego, co najbardziej ziemskie i ludzkie. Może zatem, aby we własnej duszy usłyszeć odgłosy nieba, potrzeba śmiało bosymi stopami ciała poczuć dotkliwą nagość ziemi. Wszak nawet dotykana o poranku przez bose stopy kropla rosy z wierszy czudeckiej poetki może zatęsknić za bezbrzeżnym błękitem oceanu (Czas pytań).

3. Metafizyczny śpiew o poranku

Czego potrzeba, aby oswojony dotykiem świat, a w nim zbudowany własny dom, opisać w wierszach? Gdzie rodzi się ta poezja? Skąd przychodzą słowa, z których Poetka układa wiersz? Uważny recenzent twórczości omawianej autorki, Jan Grygiel, na łamach Nowin pisał: Dla większości ludzi codzienność jest szara i nudna. (...) Trzeba mieć wiele wyobraźni, wrażliwośći, fantazji, by tak widzieć świat. Na ogół wiersze się pisze o czymś, co niezwykłe, dramatyczne, wynikające z silnych przeżyć autora lub głębokiej refleksji intelektualnej. (...) Autorka, która tak sugestywnie odkrywa nam piękno i czasem dramatyzm codzienności (...) buduje swój świat z rzeczy drobnych, elementów przyrody, sprzętów domowych, drobnych impresji i oryginalnych refleksji. (...) Los człowieka toczy się wśród spraw codziennych, na które na ogół nikt nie zwraca uwagi. Gustaw Ostasz dodaje, iż wiersze Poetki traktują o sprawach na pozór oczywistych, być może sentymentalnych, od których zwykle uciekają zarozumiali poeci postawangardowi. Ale tutaj wszystko – co niby drobne, błahe, z życia wzięte i również to, co wielkie a utrwalone w marzeniach i modlitwach – olśniewa głębią powagi, wskazującą na sacrum”. Do nurtu poezji religijnej spod znaku Jerzego Lieberta poezję autorki Słów dla Matki zalicza także znany poeta, Józef Baran. Istotnie, wśród wierszy Oliwińskiej-Wacko nie brakuje modlitw czy liryków pisanych trochę „na kolanach”, w których odbija się echo najszczerszej pobożności dziecka dorastającego w cieniu miejscowego sanktuarium uśmiechniętej Madonny.

Autorka Codzienności sama próbuje naprowadzić nas na tropy własnej poezji. We wstępie do pierwszego tomiku swoich wierszy pisze: „...poezja. Wszędzie. Na wyciągnięcie ręki. Niechciana przez nikogo. Przygarnęłam ją pod swój dach. Zagubione echa, słoneczne promienie zerwane przez wiatr, legendy buszujące po lasach i kilka nitek nadziei”. Skąd zatem pochodzą poetyckie słowa Anny Oliwińskiej-Wacko? Choć opisują świat, miasteczko, dom, człowieka, to jednak Przychodzą Stamtąd – powie w wierszu o wymownym tytule Słowa. Są zatem odgłosami nieba, które znalazły drogę do jej poezji. Dodajmy, że chodzi o niebo, które zapragnęło przyjrzeć się Ziemi (Niebo). To poezja będąca próbą odpowiedzi na tęsknoty za nieodgadnionym, poszukiwaniem metafizyki w tym, co zwyczajne, proste, jak najbardziej ziemskie i ludzkie. Poetka ma świadomość tego, iż Słowa mają wielką moc, chociaż miłości nie pomieszczą całej... (Portrety w sercu zapisane); chiciaż czasem światełko poetyckiego natchnienia gaśnie, a myśl zostaje pokonana niewymownością i nieporadnością słów. Po takiej przegranej walce tylko Resztki ciszy (...) / zapadają się pod ziemię / Ze wstydu (Walka).

W tej poezji nie ma jakiegokolwiek echa neomanichejskiej deprecjacji ziemi i ciała. Dotykanie bosymi stopami ziemi ma moc uzdrawiającą.

Czego zatem trzeba, aby poetyckie słowa mogły pełnym głosem zaśpiewać o poranku? Co sprawia, że ów głos ma właściwe brzmienie? Kiedy szepty myśli podpowiadają odpowiednie słowa, dzięki którym będą mogły zaistnieć i nabrać kształtów oraz barw: dotyk rosy, słoneczna mgła, źdźbła niewyrosłe, pola o chabrowych oczach? (Uciekający). Poetka pozwala nam zajrzeć niejako za kulisy powstających wierszy: Jest noc / czarna / Gwiazdy świecą jak należy / Ludzie / śpią (należy im się po pracowitym dniu) / (...) Więc pisz dalej... (* * * Jest noc...). Czasem pisanie to jakby drżącą ręką odkrywanie tajemnic słów (W drodze). By napisać wiersz nasza autorka pragnie: Powrócić / koniecznie szeptem / na witrażu słońca zielonego drzewa / Zapukać cichutko / i czyhać na słowa / jak na głuszca / albo / zastawić pułapkę / by złapać je niespodziewanie // A może / zwabić je / zapachem myśli / snu niezaznaniem / godząc się na wszystkie warunki (* * * Powrócić...).

Tak rodzi się poetycki świat. Dodajmy jedynie na koniec, że Anna Oliwińska-Wacko nie jest poetką salonu, piszącą za biurkiem, w wygodnym fotelu. Jej wiersze nie są intelektualnym popisem w świecie słownych gier i abstrakcyjnych idei. To poezja konkretu: świata, człowieka, codzienności ludzkiego losu, w którym można nagle dojrzeć cud niezwykłości. Wiersze te wydarzają się w drodze, mimochodem, w rozpoznawalnych dla każdego okolicznościach czasu i przestrzeni. Mocno osadzone w czudeckiej ziemi nabierają kolorytu szczerości. Właśnie dlatego, żeby móc zobaczyć Poetkę oraz jej własny dom zbudowany w poetyckiej przestrzeni świata, koniecznie trzeba wybrać się z nią na spacer po opisywanych drogach. A żeby lepiej się w nich zanurzyć i zrozumieć, na przydrożnej łące – gdy nikt nie będzie widział – trzeba zdjąć własne buty i samemu popróbować bosymi stopami dotykać ziemi oraz nieba.

E. Pietrucha, G. Krupa, Bosymi stopami dotyka się ziemi i nieba, Kwartalnik Czudecki nr 2 (50), kwiecień-czerwiec 2011, s. 23-25.
 
Copyright 2016. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego