Z wnętrza spotkania - [ Psychoterapia dr Krupa ]

Przejdź do treści

Menu główne:

Z wnętrza spotkania

Grzegorz Krupa

Z wnętrza spotkania

Wiersze Tomasza Nowaka nie są w sensie ścisłym poezją spotkania. Wyrastają jednak z egzystencjalnego wydarzenia, jakim jest międzyludzkie spotkanie i próbują opisać to, co wydarzyło się między dwoma osobami. (Warto podkreślić, iż samo słowo spotkanie pada w zbiorze tylko raz i to w kontekście rozminięcia się – spotkania niespełnionego).

Spotkanie w najgłębszym sensie jest cudem w miedzyludzkiej przestrzeni obcowań. Zdarza się w życiu raz, może dwa, niektórym – wyjątkowo – kilkakrotnie, ale są i tacy, którzy nie zaznali nigdy smaku prawdziwego spotkania. Poprzez spotkanie jesteśmy w stanie odczuć całkowitą bliskość i jedność z sobą samym, z drugim człowiekiem, z całym otaczającym światem, z Bogiem (czy raczej w Bogu).

Spotkanie jest cudem w międzyludzkiej przestrzeni obcowań. Zdarza się w życiu raz, może dwa...

Ze zbioru wierszy niewiele dowiadujemy się o uczestnikach opisywanego spotkania. Wiemy, że Ty owego spotkania jest tajemnicza I. Kim jest Ja? Nie znamy jego myśli, uczuć, przeżyć, ale raczej tylko fenomenologiczne opisy sceny, na której spotyka się z Ty. Rąbka tajemnicy uchyla wiersz Pocałunek”. Pierwszy wers:

codziennie pochylam się i całuję ołtarz

sugeruje, że Ja to kapłan składający na ołtarzu świata pocałunek miłości. Tytułowy pocałunek wskazuje na transcendentną rzeczywistość i inny wymiar spotkania. Motto zaczerpnięte z wiersza J. St. Pasierba: Wiem, że ofiaruję prawdziwe Ciało i Krew z buntu mojej krwi i mojego ciała... wprost wskazuje na Eucharystię. Z drugiej strony w przestrzeń sacrum wdziera się zmysłowa rzeczywistość określona przez ziemskie konkrety: szorstki biały obrus, zapach krochmalu i kadzidła. Gdy autor pisze:

kiedy przyciskam usta mocniej
wokół pachnie czerwcowym wieczorem

wydaje się, że te dwie sfery: sacrum i profanum tworzą jedną całość. Widoczna w tekście wieloznaczność pojawia się jeszcze kilka razy. Autor, opisując wydarzenia, pozostawia czytelnikowi znaczną swobodę interpretacji. Tak jest w wierszu pt. Tak wiele dzieje się”. Tutaj Ja spotyka Ty w tańcu. Taniec wybrzmiewa jako metafora życia, ale także znak harmonii ciała i duszy, ziemi i nieba. Niebo sprowadzone wraz z rytmem muzyki na ziemię symbolizuje szczęście raju. Jest też możliwość odmiennej interpretacji. Wiersz odsyła do przyszłości, jakby pewne rzeczy były niemożliwe tutaj na ziemi. To oczekiwanie na eschatologię. Szczęście będzie dostępne dopiero w niebie. Podobnie jak w wierszu Pocałunek”, przestrzeń transcendentna domaga się ziemskich szczegółów:

koniecznie włóż czerwoną sukienkę
ze wszystkimi zapachami ziemi.

W zasadzie szczegóły w wierszach Nowaka są głównym nośnikiem treści. Przy ich pomocy autor opowiada o spotkaniach z I. Krzesło w środkowym rzędzie, zamknięte oczy, leżące na stole bilety – przenoszą czytelnika na scenę spektaklu, który nie ma dokładnego scenariusza. Przy pomocy podanych rekwizytów można stworzyć własną historię.

Spotkania, jako przebłyski w codzienności, trwają krótko, jakby ułamki sekund.

Spotkania, jako przebłyski w naszej codzienności życia na ogół trwają krótko, jakby ułamki sekund. Są to chwile, których nie można zaplanować, których nie można powtórzyć (Pięć minut”). Owa ulotność jest bardzo widoczna w wierszach omawianego zbioru:

w jednej chwili
po drugiej stronie rzeki.

Te wersy z wiersza Kalwaryjskie dróżki” i inne, choćby z tekstu Fotografia”, wskazują na kruchość opisywanej więzi. W tym kontekście ułamki sekund spotkania stają się jakby otwartym niebem nad głowami. Trzeba jednak przyznać, że tego nieba w wierszach jest niewiele:

w oddali wyłaniał się
masyw Babiej Góry
– zawrócili
tak było za każdym razem.

Tak było, jest i pewnie będzie za każdym razem. Samotnie spacerujące dłonie wśród obejmujących się zakochanych, jak w wierszu Staphylococcus aureus”, wyrażają relację między Ja i Ty. Można szukać różnych powodów tego dystansu. Tytułowe bakterie na dłoniach czy archetypiczny odwieczny porządek świata? A może wyrokiem trybunału losu to spotkanie skazane jest na niedosyt (nie znaczy na niepowodzenie). List pisany po latach, ukrywanie się w nie swoich słowach, nie zatrzymuj mnie – powiedziane o świcie. To tylko niektóre fragmenty wskazujące na pewne rysy relacji Ja Ty. Daleko im do pełnej bliskości. Każdy wypowiada swoją modlitwę (Kalwaryjskie dróżki”), nawet nie wiadomo czy do tego samego Boga i czy w tym samym języku. Przejmująco wyraża to autor w tragicznym, choć groteskowym stweirdzeniu:

nawet szczoteczki do zębów
mieli na własny użytek.

Chciałoby się powiedzieć, że nie światło i jasność (Światło”), ale rozmijanie jest regułą w tej grze. Chodzą po tej samej przestrzeni, zatrzymują się w tych samych miejscach, być może zostawiają ciepły dotyk na okładkach tych samych książek (Tyle mi dano”). Tak niewiele brakuje, aby się spotkać. Mimo tej bliskości rozmijają się ze sobą. Okazuje się, że nie wystarczy chodzić tymi samymi drogami.

Rozstanie, jak cień, towarzyszy każdemu spotkaniu.

Spotkanie jest darem, łaską, cudem. W tym wszechobecnym niedosycie tkwi jakieś przeczucie, intuicja, a może zapowiedź rozstania. Nic dziwnego, bo w życiu bardziej pewni możemy być rozstania niż spotkania w miłości. W końcu muszą przyjść ostatnie takty muzyki w tańcu, pożegnanie, śmierć. Rozstanie, jak cień, towarzyszy każdemu spotkaniu. Ślad zapowiedzi pożegnania odnajdujemy w wierszu To tutaj”:

na stole leżały bilety
pociąg odjechał wczoraj
z czwartego peronu.

Tytuł zbioru, jak i motto, zostały zaczerpnięte z wiersza Jacka Dehnela Pociąg Pistoia – Poretta”: Tyle mi dano. Starczy tamten lipiec... Każdy, kto przeżył cud spotkania z drugim człowiekiem wie, że wystarczy ów lipiec, maj czy październik. Wystarczą te ułamki sekund, te wyjątkowe chwile, aby w sercu pozostała wdzięczność. A jednak w kontekście wszechobecnego niedosytu sprawą otwartą pozostaje pytanie czy tytułowe Tyle mi dano” znaczy tyle, czy tylko tyle?

poproszę cię do tańca
to będzie tango w malutkim klubie
na przedmieściach Buenos

tylko bandoneon i skrzypce
jeśli się zgodzisz
popłyniemy z rytmem
(na szczęście Pius odwołał kary
dla przytulonych milongueros)

już wypolerowałem buty
koniecznie włóż czerwoną sukienkę
ze wszystkimi zapachami ziemi

w niebie



G. Krupa, Z wnętrza spotkania, [w:] T. Nowak, Tyle mi dano, Kraków 2006, s. 25-28.


 
Copyright 2016. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego